Dyskusyjny Klub Książki 2014

Relacja DKK – Buszujący w zbożu

W czerwcu w siedzibie Biblioteki Publicznej im. Aleksandra Labudy w Bolszewie odbyło się ostatnie przed wakacjami spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki. Jeszcze 8 miesiecy temu, niewiele osób wierzyło w powodzenie inicjatywy, a za Klubowiczami już kilka pięknych spotkań. Chociaż pierwsze miesiące upłynęły pod znakiem czołowych pozycji autorów Polskiej Szkoły Reportażu, nie zabrakło innych propozycji. Panie z przyjemnością mogły rozsmakować się w romansach, a i dla Panów nie zabrakło ciekawej oferty podróżniczej czy obyczajowej. Dyskusyjny Klub jest nie tylko doskonałą inicjatywą mającą promować oryginalne czy współczesne pozycje. To także doskonałe miejsce dla uzupełnień książkowych zaległości. Być może właśnie to przesądziło o wyborze „Buszującego w zbożu” autorstwa J. D. Salingera na przedwakacyjne spotkanie. Chociaż część Klubowiczów sięgnęła po tytuł wiele lat temu, zgodnie przyznano, że jej wartość spada adekwatnie do upływających lat. Z perspektywy czasu książka zdaje się mniej buntowniczą lekturą, przesiąkniętą sarkastycznymi choć nie zawsze uzasadnionymi komentarzami. Smaczku dodaje jej z pewnością historia dzieła w jaką samo obrosło. Wydana bowiem po raz pierwszy w Stanach Zjednoczonych w roku 1951 została uznana za obrazoburczą i niemal natychmiastowo napiętnowaną. Współcześnie natomiast niewiele jest w stanie zaszokować młodych ludzi na etapie licealnym, dla których stanowi uzupełnienie lektur (o ironio!), a tym bardziej nieco dojrzalszych Klubowiczów pierwszy raz się z nią zmierzających. Zetknięcie się z lekturą pozwoliło jednak na poprowadzenie ciekawej dyskusji nad przejawami buntu. Nie tylko młodzieńczego, ale też artystycznego. Odpowiedź na pytanie czy mamy się jeszcze czemu sprzeciwiać nie zdała się wcale oczywista. Co jednak ważniejsze – spotkanie dowiodło niesamowitej siły przekazu pisanego, który choć nie zawsze wartościowy, nieustannie skłania do releksji a nawet dyskusji.

Relacja DKK – Szelmostwo niegrzecznej dziewczynki

Klubowicze Pierwszego (i dotąd jedynego!) Klubu Książki w Bolszewie to w przeważającej części kobiety. Zresztą jak podają statystyki Biblioteki Narodowej jest to sytuacja charakterystyczna dla większości tego rodzaju inicjatyw. Liczebna przewaga pań przyczyniła się z pewnością do wyboru kolejnej lektury poddanej pod dyskusję na VII już spotkaniu w gminnej bibliotece. Sporą dawkę atrakcji tym razem zapewniło klubowiczom dzieło spod pióra współczesnego peruwiańskiego pisarza Maria Vargassa Llossy. Nie była to jednak popularna Rozmowa w katedrze, ale przedostatnia z jego powieści pt.: Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki. I zdziwi się kto przypuszcza, że jest to jeden z tendencyjnych romansów. Autor Psów i miasta funduje nam niebagatelną opowieść perwersyjnej i toksycznej miłości, rozciągającej się w czasie i przestrzeni. To zresztą pozwala mu na zarysowanie fabuły na tle zachodzących wówczas, autentycznych wydarzeń historycznych i przemian kulturowych w Paryżu, Limie, Tokio, Londynie a nawet Madrycie. Zamiłowanie do literatury faktu, a może zwykła ludzka ciekawość przyczyniły się zresztą do odszukania związków nie tylko z faktycznymi zdarzeniami, lecz co więcej – z biografią autora, którego bogate życie osobiste owocowało w równie liczne podróże i niełatwe relacje. Jak łatwo się domyślić, historia ta stała się zaczynem dla niekończących się opowieści samych Klubowiczek. Bo któż z nas nie przeżył pierwszej, młodzieńczej miłości? Jak różne i jednocześnie podobnie intensywne potrafią być te szalone przygody? I chociaż nierzadko pełno w nich uronionych łez czy zwiedzionych ambicji, po latach wspominane są z sentymentem, czasami uśmiechem (choć niekoniecznie szelmowskim). Ożywiona dyskusja zeszła także na temat innych, ulubionych przez naszych członków pozycji powieści romantycznej. Nie zabrakło wśród nich tytułów takich jak: Miłość w czasach zarazy, Trędowata, czy opowiadające o równie toksycznych relacjach co omawiana – Śniadanie u Tiffaniego. Warto nadmienić, że jedyny obecny podczas spotkań przedstawiciel płci brzydszej przyznał obecnym paniom rację w kwestii zasłużonych rekomendacji – pozycja idealna nie tylko dla grzecznych chłopców i niegrzecznych dziewczynek.

IMG_4035IMG_4034 IMG_4033 IMG_4030 IMG_4029 IMG_4031

Relacja DKK – Oskar i pani Róża

W dniu 15 maja 2014 r. odbyło się w bolszewskiej książnicy spotkanie w ramach Dyskusyjnego Klubu Książki dla dzieci. Obecnych było 14 osób.
Czy w ciągu dwunastu dni można poznać smak życia i odkryć jego najgłębszy sens? Dziesięcioletni Oskar nie wierzył, że to możliwe, aż do spotkania z tajemniczą panią Różą, która ma za sobą karierę zapaśniczki i umie znaleźć wyjście z każdej sytuacji… Piękna, mądra i niepozbawiona humoru opowieść o tym, jak pokonać strach, odnaleźć wiarę i nie poddać się w obliczu nieszczęścia. Ta książka da Wam siłę i nadzieję, a kto wie? – może nawet zmieni Wasze życie…
Bardzo długo wzbraniałam się przed przeczytaniem tej książki, choć wiele o niej słyszałam i to od bardzo różnych osób, w tym i mojej pani profesor. Jednak moja reakcja była zawsze taka sama: co oni mogą wiedzieć o książkach? Jednak ciekawość okazała się silniejsza: chciałam sprawdzić, co to za książka i dlaczego wszyscy ją tak chwalą. Kierunek – biblioteka. I tu szok. Okazało się, że jest to książka dla dzieci, a przynajmniej w dziale dziecięcych się znajdowała. O Boże, pomyślałam, chcą mnie bajkami zachwycić, myślałam, że ten etap mam już za sobą! Widać na starość się dziecinnieje. Odłożyłam. Wyszłam. Jednak w końcu wróciłam i zabrałam książkę. A co mi tam, parę lat w tę czy w tamtą nie zrobi różnicy. Zobaczymy czym się wszyscy zachwycają. Wzięłam się za lekturę. Książkę przeczytałam w jedną godzinę, wręcz ją połknęłam, a nie przeczytałam. Byłam nią dosłownie oczarowana
Opowiada ona o dziesięcioletnim Oskarze, który umiera na białaczkę. W uporaniu się z codziennością pomaga mu tajemnicza Pani Róża. To właśnie ciocia Róża wpada na pomysł pisania listów do „Szanownego Pana Boga”, a także na pomysł potraktowania każdego cennego dnia życia jako kolejnych dziesięciu lat. W taki sposób tytułowy bohater każdego dnia pisze list opisujący „dziesięć lat” jego życia. Bóg jest dla niego kimś coraz bliższym i mały chłopiec otwiera się przed nim coraz bardziej. Dzieli się z nim swoimi myślami, spostrzeżeniami i problemami. Z każdym listem chłopiec zaczyna coraz bardziej wierzyć w Boga. Coraz bardziej jest też pogodzony z tym, że będzie musiał umrzeć. Po skończeniu lektury nasunęło mi się wiele refleksji i żałuję tylko jednego: że tak późno sięgnęłam po „Oskara i panią Różę”. Chyba największym atutem tej książki jest to, że daje dużo do myślenia, a jak wiadomo w dzisiejszych czasach jest niewiele książek, które potrafią zadziałać na intelekt czytelnika, albo sprawić, że poczuje on potrzebę dokonania jakichś zmian w swoim życiu.
Po długiej analizie zaczęłam postrzegać „Oskara” jako swoisty przewodnik po życiu. Autor, wcielając się w dziesięcioletniego chłopca, stara się nam przekazać najważniejsze wartości z życia. Próbuje pokazać, że życie jest darem i tylko ten, kto może je stracić, jest w stanie je docenić w pełni. W pewnym sensie jest to ostrzeżenie, ale również wskazówka, że trzeba żyć intensywnie, chwytać każdy dzień i wyciskać go jak cytrynę, ponieważ nie wiadomo kiedy przyjdzie nam pożegnać się ze światem.
Według niektórych osób „Oskar” ma wiele wspólnego z „Małym Księciem”, według mnie jest to błędne skojarzenie. Książki różnią się całkowicie. Przede wszystkim „Oskar” nie jest bajką, nie jest zbiorem metafor rozumianych intuicyjnie. Opisuje wszystko wprost, podaje na tacy – pewnie dla tych, którzy nie potrafią czytać między wierszami. Gra na ludzkich emocjach i zostawia po sobie ślad w duszy i umyśle człowieka. Jest bardziej realny i chyba właśnie z tego powodu celniej trafia do czytelnika i jest łatwiejszy w odbiorze.
Pomimo dość smutnej tematyki choroby, śmierci, poczucia osamotnienia, książka jest bardzo pogodna, wręcz zabawna. Przepełnia ją optymizm i radość życia. Niezwykłe listy małego Oskara do Pana Boga, przygody miłosne (tak, to też możemy znaleźć!) i rozmowy z Ciocią Różą na długo osadzają się w pamięci, są jak promyki słońca na zachmurzonym niebie. Szczerze mówiąc, sama już nie wiem czy to książka dla dzieci, czy może raczej dla ich rodziców. Wiem jedno, że jest ponadczasowa, niezwykła, piękna i pomimo przewidywalnego zakończenia bardzo optymistyczna i dająca nową nadzieję. Samego Erica Emmanuela Schmitta uważam za pisarza genialnego. Któż inny potrafiłby napisać tak banalną, a zarazem głęboką historię o życiu i śmierci, a w roli głównego bohatera osadzić dziecko, do tego nieuleczalnie chore? Prostotą języka i humorem oddać powagę sytuacji i pokazać, że wszystko co dzieję się w życiu tak naprawdę zależy od nas samych i naszego podejścia? Wszystko to ująć na prawie 80 stronach jest naprawdę czymś niesamowitym i godnym pochwały. Książkę polecam absolutnie każdemu bez granic wieku, płci, wyznania lub przekonań. Uważam, że „Oskar i Pani Róża” powinna być lekturą obowiązkową w szkołach, ponieważ potrafi nauczyć więcej niż wszystkie książki z kanonu lektur obowiązkowych razem wzięte. Kto nie czytał ten niech się nawet nie przyznaje, tylko biegnie, aby nadrobić zaległości. 10 punktów na 6 możliwych :)
Oprac. V. Wiśniewska
IMG_4025 IMG_4026 IMG_4027

_________________________________

„Tsatsiki i miłość” w Dyskusyjnym Klubie Książki dla dzieci i młodzieży

W dniu 25 kwietnia 2014 r. w ramach Dyskusyjnego Klubu Książki omawialiśmy: „Tsatsiki i miłość”.
A oto krótko treść:
To czwarta z pięciu książek o Tsatsikim „ przetłumaczonych na kilkanaście języków i wielokrotnie nagradzanych, m.in. przez szwedzkie Jury Dziecięce. W Polsce seria otrzymała wyróżnienie Komitetu Ochrony Praw Dziecka w konkursie Świat Przyjazny Dziecku.
„Ach, ten Tsatsiki!” – stwierdziły członkinie DKK. Ma się wrażenie, że wraz z wiekiem przybywa mu przygód, a tym samym czytelnikowi powodów do śmiechu. A może to tylko kwestia tego, że część powieści rozgrywa się na wakacjach w Grecji? Choć najwięcej wydarza się tuż po nich…
Taaak, Tsatsiki idzie już do czwartej klasy. W związku z tym ma całkiem spore wymagania wobec życia. Przede wszystkim chce mieć dziewczynę i umieć jeździć na deskorolce jak prawdziwy skejt. Ale wcześniej… umiera grecki dziadek i chłopak musi sobie z jego śmiercią poradzić, choć to wcale nie jest proste. Trzeba też poznać trochę greckich obyczajów, zaakceptować Dianę – nową partnerkę Taty Poławiacza Ośmiornic (który wcale już nie łowi ośmiornic, tylko buduje hotel) i znosić szalone pomysły kuzynki z Kanady, Eleny. Tyle się dzieje, a dotarliśmy dopiero do połowy powieści…
Najważniejsze bowiem wydarza się w jej drugiej części, kiedy to Tsatsiki wraca po wakacjach do szkoły. Czwarta klasa to nie przelewki – nowi nauczyciele, nowe przedmioty, także nowi uczniowie… Tylko przyjaźń i… miłość ta sama. Jak to jest zakochać się po raz pierwszy, jak to jest całować się, jak się pisze listy miłosne…? Na pewno czytelnicy w wieku Tsatsikiego, którzy jeszcze tego nie wiedzą, bardzo chętnie, z pomocą powieści, poznają odpowiedzi na te pytania. Choć, jak wiadomo, nic nie zastąpi własnych doświadczeń…:) I jeszcze – Tsatsiki zostaje starszym bratem. Warto przeczytać (mamy tu też na myśli dorosłych!), w jaki sposób się to dzieje – jeden z bardziej spektakularnych porodów, o jakich słyszałyśmy! Czy jest zabawnie? Oj, tak! Czy jest wciągająco? Oj, tak! Czy warto polecić lekturę książki –Tsatsiki i miłość”? Zdecydowanie! Odnajdziemy w niej nie tylko wiele powodów do poprawy humoru, ale także niezwykłą umiejętność rozumienia dylematów dziesięciolatków. Miód na serce dla tych, którzy podobne przeżywają. Wartkie tempo, humor i ciepło sprawiają, że książki o Tsatsikim czytają z wypiekami na twarzach zarówno chłopacy, jak i dziewczyny – młodsi i starsi, a nawet dorośli!
Polecamy !!!
Oprac. V. Wiśniewska

_________________________________

VI Spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki

Kwietniowe spotkanie fanów literatury skupionych w bolszewskim Dyskusyjnym Klubie Książki nieco różniło się od wcześniejszych. Po jakże niełatwej lekturze literatury faktu, postanowiono przywitać wiosnę dawką dobrej literatury kobiecej. Tym razem uczestniczki spotkań zadecydowały o wyborze aż dwóch pozycji książkowych. Pierwsza z nich „Kobieta zaklęta w kamień” autorstwa Marty Fox, przyczyniła się do poruszenia wielu trudnych tematów, takich jak śmierć, przemijanie, czy spełnienie. Panie miały więc okazję do wymiany przemyśleń i doświadczeń związanych z trudną stroną kobiecości i wielością ról jakie przychodzi spełniać właśnie kobiecie. Wartością dodaną tekstu poddanego pod dyskusję była z pewnością jego intertekstualność. Na tle fabuły zarysowano bowiem wiele odniesień do istotnych tekstów i postaci. Niejedna z przytoczonych historii wielkich dam tego świata zaskoczyła uczestniczki spotkania. Nie zabrakło tak znakomitych postaci jak Oriana Falaci czy Maria Skłodowska – Curie. Pozycja traktowała także o wyzwaniach współczesnej kobiety. W dyskusji nie pominięto zatem wątków zmian z jakimi musimy liczyć się w wielokulturowej rzeczywistości, czy społeczeństwie coraz śmielej epatującym zróżnicowaniem – społecznym, seksualnym, kulturowym. Przede wszystkim jednak lektura ta przyczyniła się do rozmowy na temat przemijania. Jak zmienia się nasze życie, gdy potrafimy przewidzieć jego kres? Jakie zmiany zachodzą w nas w obliczu nadchodzącej śmierci? Czy żyć naprawdę zaczynamy dopiero gdy uświadomimy sobie, że każdy z dni może być ostatnim? Pretekstem dla zadania wszystkich tych pytań była ta z pozoru lekka lektura kobieca. O ile pierwsza z wybranych książek dotyczyła czasu jaki przed nami, w którym wiele jeszcze możemy zmienić, o tyle druga poruszała temat zmierzenia się z rzeczywistością jakiej nie udało się uporządkować przed przeminięciem. „Córka Magdy” pióra Catrin Collier opowiada historię młodej dziewczyny, która powodowana śmiercią matki wyrusza w podróż do Polski, gdzie odkryć pragnie skrywaną skrzętnie tajemnicę rodzinną. Cena jaką przyszło zapłacić dziewczynie za próbę odszukania własnych korzeni była ogromna. Zmierzenie się z przeszłością może być trudniejsze niż sądzimy. Te rozdziały są już bowiem zapisane przez historię. Pozostaje nam przyjąć je pokornie lub nie prowokować losu ich odkrywaniem. A może to niewiedza jest właśnie błogosławieństwem…?
Oprac. Wiesława Waldowska

_________________________________

Mart Fox „Batoniki Always miękkie jak deszczówka”
oraz „Agaton-Gagaton: jak pięknie być sobą”

W ramach Dyskusyjnego Klubu Książki członkowie pod kierunkiem nauczyciela Violetty Wiśniewskiej w dniu 1.04.2014 r. omawiali kolejne utwory Mart Fox „Batoniki Always miękkie jak deszczówka” oraz „Agaton-Gagaton: jak pięknie być sobą”. To książki, jak przyznały zgodnie czytelniczki, przeznaczone dla dziewcząt. Bohaterką jest zwariowana nastolatka Agata – pieszczotliwie zwana Agatonem–Gagatonem. Zwariowana dziewczyna każdego czaruje humorem i ciepłem rodzinnego domu, w którym nad cierpliwym tatą dominuje płeć piękna w każdej postaci. Agaton–Gagaton, zwany Gagatkiem, to młodsza siostra Magilli, młodsza Córka Mamidła–Straszydła i młodsza wnuczka babci Gieni, która przy wychowywaniu wnuczek jest babcią postępową, a przy wychowywaniu córki, była mamą tradycyjną.
Opisywany dom jest zakocony, zapsiony, zachomiczony, pełen ludzi zaprzyjaźnionych, lekko zwariowany. Córki są zawsze solidnie wspierane przez rodziców i odpłacają im przywiązaniem, czułością i szacunkiem. To, że świat rodzinny przedstawia dorastająca Agata ma wpływ na to, jaki ten świat widzimy; są i wspomnienia z lat dziecięcych, i obserwacje takie całkiem niepoważne, ale są i takie, w których Agata spostrzega, że już przecież dorosła. Autorka ciekawie pokazała zmiany jakie zachodzą w myśleniu młodej osoby o obowiązkach, szkole, osobach najbliższych, relacjach między ludźmi. Dużo w tej książce mądrych, celnych uwag, dużo uśmiechu.
Powieści napisane są w formie zapisków piętnastolatki, ukazuje rozterki wieku dojrzewania w wersji optymistycznej. W rodzinie brak tradycyjnego podziału ról, mama bywa nieobecna, gospodarstwem często zajmują się córki lub mąż. Lecz wszyscy są szczęśliwymi przyjaciółmi, a w rozmowie nie ma tematów tabu. W tej bałaganiarskiej, lecz silnie opartej na wzajemnej miłości, zrozumieniu, zaufaniu, solidarności i poszanowaniu innych rodzinie, panuje ulubiony przez nastolatków luz, obraz wewnętrznej wolności. Walorem tej prozy są też zabawne, wzięte z życia sytuacje, ogromne poczucie humoru i celny, wiążący wszystko język – istotny pomost w łączności między pokoleniami.
Polecamy je wszystkim dziewczętom 12-15 letnim.

Oprac. V. Wiśniewska

IMG_3353 IMG_3354 IMG_3355

_________________________________

V Spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki

Piąte spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki pozwoliło uczestnikom na powrót przenieść się za wschodnią granicę, na tereny naszych rosyjskich sąsiadów. Lekturą omawianą podczas tego spotkania była jedna z najgłośniejszych książek wybitnego reportera Polskiej Szkoły Reportażu Jacka Hugo-Badera pt. „Biała gorączka”. Uczestnicy spotkania zgodnie stwierdzili, że była to pozycja tak przerażająca jak fascynująca. Rosyjska rzeczywistość opisywana z „perspektywy węszącego psa” często stawiana jest w opozycji do sposobu przedstawiania świata z lotu ptaka co zwykł praktykować Kapuściński. Ten ostatni starał się umieszczać zdarzenia w szerszym kontekście politycznym, gospodarczym i kulturowym, o czym Klubowicze mieli okazje przekonać się podczas wcześniejszych spotkań. Autor omawianej lektury zbliża się natomiast do człowieka, na tyle, na ile jest to tylko możliwe. Nie tłumaczy świata, lecz analizuje najbardziej podstawowe jego zjawiska od losów niewielkich zakładów motoryzacyjnych począwszy i na śladach moczu przy przydrożnych rosyjskich barach kończąc. Hugo-Bader bezczelnie odziera nas z poczucia znajomości wschodniej mentalności. Okazuje się, że niewiele wiemy o losach byłych hipisów, współcześnie aktywnych tam sekt a nawet o policyjnych praktykach. Książka ta traktuje o Rosji jako imperium, w którym „wszystko jest bardziej”. Ludzie bardziej kochają, najconalistyczne młodzieżówki mocniej nienawidzą, wierzący są skrajnie praktykujący. Przede wszystkim to także reportaże o strachu, bólu, uzależnieniu od używek i jedynego właściwego sposobu myślenia, gdzie nieważne zupełnie są własne przekonania, ale powielanie schematów panujących w Imperium. Reportaże Jacka Hugo-Badera dowodzą też wielkiej odwagi i pokory, jaką musi mieć reporter chcący wyruszyć w tak trudną wyprawę po Rosji. I chociaż pozycja ukazała się w 2009 roku, w świetle aktualnych wydarzeń w Rosji i na Ukrainie, zdawała się nabierać nowego znaczenia. Klubowicze prędko odnaleźli wątki świadczące o wielkim poczuciu niesprawiedliwości i roszczeniu sobie praw do Krymu, czy w ogóle ziem utraconych. Odkrywanie Rosji z tym wybitnym reporterem jest zatem dla czytelnika niczym odkrywanie nieznanego dotąd lądu, którego specyfikę zgłębiać można jedynie w skromnych progach rosyjskich domów ze szklanką wódki w jednej ręce i ołówkiem pomagającym utrwalić wszystkie nieprawdopodobieństwa w drugiej. I może jeszcze z niemałą gotówką w kieszeni, bo w Rosji „darmowy jest tylko ser w pułapce na myszy”.

Oprac. Wiesława Waldowska

IMG_3350 IMG_3351 IMG_3352

___________________________________

„Iza Anoreczka” Marty Fox tematem do dyskusji

W dniu 27 lutego 2014 r. w ramach Dyskusyjnego Klubu Książki członkowie klubu wraz z opiekunką Violettą Wiśniewską omawiały powieść Marty Fox „Iza Anoreczka”. Główna bohaterka to 16 letnia dziewczyna, która marzy o zrobieniu kariery w świecie mody. Motywuje ją do tego szczególnie matka. Iza jest anorektyczką, grozi jej niebezpieczeństwo, a martwi się o nią tylko tata. Jest samotna, nielubiana w klasie i nie ma przyjaciół. Porównuje się często do różnych zwierzątek. Autorka umieszcza w każdym rozdziale informacje o zwierzętach, do których porównuje się np. leniwiec, pchła lub gurami całujące. Język jest barwny, stylizowany na żargon młodzieżowy. Cotygodniowe nawilżanie i czyszczenie twarzy, naturalna maseczka sezonowa, depilacja nóg, pachwin, relaksujący masaż ciepłymi kamieniami, manicure i pedicure połączone z wygładzaniem, masażem i lakierowaniem – wbrew pozorom to nie oferta dostępnych zabiegów w promocji zorganizowanej przez nowy salon piękności. Wszystkie te upiększające czynności stanowią element codzienności Izy, zwanej Anoreczką, bohaterki książki Marty Fox „Iza Anoreczka” – to niezwykle mądra i głęboka opowieść o spełnianiu cudzych marzeń, wygórowanej ambicji i samotności wśród tłumu.
Iza jest, a przynajmniej stara się być, modelką światowej klasy. Na śniadanie jada odtłuszczony jogurt, na obiad listki sałaty, bo pragnie stać się idealna. Tyle tylko, że nie dla siebie, ale dla matki, a kariera w świecie mody jest tak naprawdę niespełnionym snem jej rodzicielki. Desperacko zabiegając o miłość, żyjąc pod presją oczekiwań i dążeń innych, Iza gubi się coraz bardziej i tak naprawdę nie wie już, kim jest.
Nieśmiałość, niskie poczucie własnej wartości pomimo pierwszych osiągnięć w dziedzinie modelingu, Iza maskuje opryskliwością i wycofaniem. W klasie przyczepiono jej etykietkę „wredniary”, szkolna społeczność traktuje ją jak celebrytkę i choć nie toleruje, to wciąż się nią interesuje. Matka jest nastawiona na doskonałość i przyszłą karierę, nawet kosztem zdrowia czy życia dziewczyny, zaś ojciec i jego druga żona są postrzegani przez Izę jako wrogowie jej diety.
Bez przyjaciół, bliskich, którym mogłaby się zwierzyć, Anoreczka zapada się w sobie coraz bardziej i niknie w oczach. Dopiero pamiętnik kierowany do Nieistniejącego Przyjaciela pozwala jej uzewnętrznić prawdziwe uczucia, tęsknoty i pragnienia, z których przebija to najważniejsze – pragnienie bycia kochaną. Czy Iza kiedykolwiek odkryje swoje prawdziwe „ja”, czy też, uwikłana w skomplikowane relacje rodzinne, będzie skazana na wypełnianie życzeń innych? Czy nowy chłopak w klasie ma szansę podbić serce modelki na ciągłej diecie… gorącą czekoladą? I wreszcie – czy łatwo jest przekroczyć granicę pomiędzy ambicją a chorobliwą ambicją oraz pomiędzy szczupłą sylwetką a anorektycznym cieniem?
Na te pytania odpowiada nam Marta Fox, a jej książka, z pozoru lekka i przyjemna, porusza, zmuszając zarazem do zastanowienia się nad własnym życiem i relacjami z otoczeniem. „Iza Anoreczka” to przestroga dla wszystkich rodziców, którzy za pośrednictwem dzieci chcą zrealizować swoje niespełnione w młodości marzenia oraz dla dziewczyn, by umiały wyczuć subtelną niekiedy granicę pomiędzy tym, co dobre, a tym, co destrukcyjne. Polecamy wszystkim nastolatkom, które marzą, by zostać modelką.
Tak podobały się książki Marty Fox członkom młodzieżowego Dyskusyjnego Klubu Książki, że w przyszłym miesiącu omawiać będą następne tej autorki.
Oprac. V. Wiśniewska

___________________________________

Sprawozdanie z IV spotkania Dyskusyjnego Klubu Książki

25 lutego 2014 r. kolejne spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki powstałego przy Gminnej Bibliotece Publicznej im. Aleksandra Labudy w Bolszewie okazało się niebanalnym wydarzeniem towarzyskim. Jak na wspomniane przystało, nie zabrakło przyjacielskiej atmosfery, poczęstunku i tego co kobiety lubią najbardziej, mianowicie plotek. Nie były to jednak czcze dialogi, ale prawdziwe podglądactwo! Kogoż nie interesują afery „pościelowe” i obyczajowe? Któż nie zgłębi chętnie kryminalnych afer i politycznych skandali? A jeśli te intrygujące historie okazują się prawdą, tym lepiej dla czytelnika. Szczególnie jeśli powołać się może na autorytet w dziedzinie historii, jakim z pewnością jest Sławomir Koper, autor pozycji, jaka zapewniła Klubowiczom wspomniane atrakcje. Ten popularny pisarz w ciągu roku wydał aż cztery książki, z których każda dotyczyła historycznych zawirowań i ekscesów. Lekturą poddaną pod dyskusję przez członków bolszewskiego klubu, były „Afery i skandale Drugiej Rzeczpospolitej”. I chociaż przedział wiekowy, a niewykluczone, że także świadomość historyczna uczestników spotkania były mocno zróżnicowane, lektura zaskoczyła każdego. Okazało się, że dwudziestolecie międzywojenne, choć rządziło się swoimi prawami, może być bliższe codzienności niż przypuszczamy. Kampanie Boya – Żeleńskiego walczącego o prawa kobiet, które dokonały aborcji, czy jego propozycje reformy prawa małżeńskiego są przecież nadal aktualne. Gorące romanse także są ponadczasowe, a kiedy dotyczą ważnych osobowości, jak choćby prezydenta Mościckiego, potrafią rozpalać zmysły nawet po wielu latach. Co ciekawsze, nie tylko obecnych Pań, ale nawet przedstawicieli płci męskiej, jakich na szczęście nie brakuje w naszym Klubie. Gorącą dyskusję wywołały również rozdziały poświęcone sprawą znanym z kart podręczników czy prasy. Oto bowiem Sławomir Koper odkrywa przed czytelnikami nieznane dotąd fakty z wielkich skandali, takich jak sprawa Gorgonowej i jej głośny proces, czy zamach na prezydenta Narutowicza. Dość wspomnieć tutaj jakież zdziwienie wywoływały historyczne ciekawostki pokroju ustawy parlamentarnej o ochronie imienia Józefa Piłsudskiego. Te i wiele innych faktów zaprezentowanych przez autora sprawiły, że dla członków Klubu była to nie tylko smaczna lektura z przeplatającymi się wątkami kryminalnymi i miłosnymi, ale przede wszystkim niebanalna lekcja historii, do której było nam na tyle tęskno, że po zakończonej dyskusji wyruszyliśmy na poszukiwania innych pozycji autora.
Wiesława Waldowska
IMG_2801 IMG_2803 IMG_2806

___________________________________

Lisek Urwisek w Dyskusyjnym Klubie Książki

Przedostatni dzień ferii zimowych w Bibliotece Publicznej Gminy Wejherowo był bardzo ciekawy i wesoły. Przyszło 16 dzieci. Zajęcia w ramach DDK prowadziła Violetta Wiśniewska od 10.30 do 13.30. Na początku zajęć dyrektor biblioteki Janina Borchmann przywitała dzieci i zapoznała z programem zajęć. Przybliżyła postać autora bajki terapeutycznej Sławomira Żbikowskiego i genezę powstania utworu pt. Lisek Urwisek. Po zapoznaniu uczestników zajęć z treścią bajki, rozpoczęła się dyskusja na temat bohatera, który z Liska Urwiska przeobraził się pod wpływem snu o kangurku w Liska Grzeczniuszka. Dzieci stwierdziły, że znają w swoim środowisku takich „Lisków Urwisków” (chłopcy i dziewczęta) robiących innym na złość, zachowujących się agresywnie w stosunku do innych, a nawet stosujących przemoc fizyczną. Wypracowano metody jak bronić się przed takimi „Liskami Urwiskami”. Następnie każde dziecko narysowało portret – tak wyobrażam sobie Lisa Urwisa. Młodsze dzieci wykonały dosłowny zwierzęcy portret bohatera bajki zaś starsze odczytały przenośną treść i powstały ludzkie portrety „Urwisów”.
W trakcie zajęć plastycznych dzieci podawały autentyczne przykłady przemocy, jakiej doznali ze strony „Lisków Urwisków” i ułożyli wspólnie wierszyk:
Lisek Urwisek
W każdej klasie jest taki Lisek Urwisek.
Co za zmora!
Mamy dosyć takiego potwora!
Kłóci się o byle co.
Aż kipi z niego zło.
Petardami straszy nas.
Na holach szkolnych ściągnąć spodnie potrafi z nas.
Kopie, jakby koniem był.
Zawsze interesuje go nasz tył.
Rzuca papierkami, a nawet kamieniami.
Kłóci się z nauczycielami.
Na Facebooku bzdury o nas opowiada.
Ale my się go nie boimy.
Razem sobie z nim poradzimy.
I wspólnie go zmienimy.
A w kogo?
W Liska Grzeczniuszka
W dalszej części zajęć dzieci rozwiązywały krzyżówkę i odgadywały hasło. Pytania do krzyżówki dotyczyły zajęć w czasie ferii, a hasłem była „BIBLIOTEKA”. Wszyscy prawidłowo ją rozwiązali. Następnie przeprowadzono konkurs zagadkowy. Przygotowano oddzielnie zagadki dla dzieci młodszych i starszych. W grupie młodszej najwięcej zagadek udało się odgadnąć Julii Arendt, a z grupy starszej Dawidowi Gulcz i Filipowi Kuchnowskiemu. Filip również w tym dniu odkrył nam swój talent w umiejętności naśladowania głosem różnych ludzi, więc okazał się mistrzem w rozśmieszaniu kolegów i koleżanki w zabawie „Pomidor”. Ponadto przeprowadzono wiele innych zabaw integracyjnych podczas, których świetnie wszyscy się bawili, że zbrakło czasu na zaplanowane w tym dniu Quizy.
Oprac. Violetta Wiśniewska
IMG_2534

___________________________________

Sprawozdanie z IV spotkania DKK w bolszewskiej bibliotece

IV spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki, które odbyło się 28. stycznia zainaugurowało tegoroczne spotkania czytelników. Choć w ubiegłym roku klubowicze pragnący poznać nieco bliżej perełki non-fiction spotkali się trzy razy, minione spotkanie dowiodło, że literatura łączy. Do grona stałych bywalców dołączają nowe osoby, a dyskusje stają się coraz żarliwsze. Lekturą omawianą tym razem była bodaj najpopularniejsza pozycja Andrzeja Stasiuka, mianowicie „Jadąc do Babadag”. I chociaż książka przepełniona jest opisami podróży małych i znacznie większych, przyjemnych a także mniej komfortowych, uczestnicy znaleźli też czas, by dzielić się swoimi własnymi wspomnieniami wypraw. Okazało się, że podróż w to samo miejsce, może być zupełnie rożnym doświadczeniem. Do grona klubowiczów dołączyła kolejna pasjonatka literatury i jak się okazało, także podróży. Wspominając Ukrainę lat 80′ przeniosła obecnych do świata równie, a niewykluczone, że bardziej kolorowego niż ten, opisywany przez samego Stasiuka. Panorama jaką zarysowali uczestniczy podczas dyskusji zdawała się być bezkresną mozaiką, której wyraźne elementy wyznaczone zostały dzięki lekturze, natomiast kolejne kamyki układani dokładali sami klubowicze. Co ważniejsze, lektura ta była nie tylko pejzażem, ale wyjątkowo sentymentalną refleksją. Andrzej Stasiuk zafundował czytelnikom niebagatelną lekcję pokory. Cytat, który przed spotkaniem wynotowała część czytelników może dowodzić prawdziwości stwierdzenia. Być może zdanie autora: „doszedłem do wniosku, że racje ma rumuński chłop. Ten chłop, który nie wierzy w nic, który myśli, że człowiek jest przegrany, że nic nie można zrobić, ze historia go miażdży” niesie za sobą wielką mądrość, jaką zachodni czytelnik, podobnie jak część uczestników Dyskusyjnego Klubu, może zrozumieć dopiero po uczciwym oddaniu się lekturze. A okazji ku temu nie zabraknie z pewnością podczas tegorocznych działań Klubu. Styczniowe spotkanie wprowadziło uczestników w radosny nastrój, który zaowocował wyborem pozycji na kolejne miesiące, co jednocześnie stało się gwarantem ciągłości czytelniczych spotkań. 2014 rok stoi zatem pod znakiem literatury najlepszej jakości.
Oprac. Wiesława Waldowska

___________________________________

Kocha, lubi, szanuje, czyli jeszcze o uczuciach – DKK podczas ferii

27 stycznia w bibliotece w Bolszewie na spotkanie w ramach Dyskusyjnego Klubu Książki przybyło 21 dzieci i młodzieży od 6 do 13 lat. Hasłem przewodnim poniedziałkowego spotkania to: „Książka uczy, bawi i pomaga…”
Pani Janina Borchmann – dyrektor biblioteki oznajmiła dzieciom, iż „dzisiaj posłuchacie fragmentów książki Kocha, lubi, szanuje, czyli jeszcze o uczuciach. Jak podkreśliła, to zbiór zabawnych opowiadań Grzegorza Kasdepki poświęconych między innymi miłości, nienawiści, strachu i poczucia winy. Na końcu każdej historii znajdują się: opis konkretnej emocji oraz praktyczne rady dla dzieci. Płycie towarzyszy książeczka ze specjalnym dodatkiem dla rodziców i wychowawców! Posłuchajcie tych historii, a żadne uczucia nie będą Wam już straszne!”
Następnie dyrektorka poprosiła Panią Violettę Wiśniewską – nauczycielkę z Samorządowej Szkoły Podstawowej w Gościcinie o prowadzenie warsztatów literacko-plastycznych. Gromadka dzieci przez 2 godziny uważnie słuchała najpierw czytanego tekstu przez p. Violettę, a następnie wykonywała rysunki do rozdziału książki „Miłość”.
Każdy uczestnik opisywał swoją prace plastyczną, dzielił się swoimi doświadczeniami o miłości. Przeważała w pracach miłość do rodziców, zwierząt i pasji. Wspólnie ułożono balladę Tajemnicza walentynka-Ballada o rozterkach miłosnych Jasia, której bohaterami są imiona uczestników warsztatów.
Tajemnicza walentynka-Ballada o rozterkach miłosnych Jasia
Smutny Jaś od rana był.
Nie jadł, nie pił.
– Czyżby chory był?
Mama z termometrem biegnie, babcia okład radzi i do lekarza chce prowadzić.
A Jaś wzdycha, ciężko sapie i od czasu do czasu mu coś z nosa kapie.
– Czy to katar?
– Czy to łezki?
Jaś nie mówiąc nic nikomu myśli, duma, kto mu serce narysował i do plecaka schował.
– Czy to może Ola była?
Która w piłkę nożną grała i chłopakom gola strzelała?
Może to Marta była, która mało mówiła , bo z natury nieśmiała była i okazywać uczucia się wstydziła?
Być może to Julia była, bo na lekcjach dużo o miłości mówiła?
Oskar Jasiowi na ucho powiedział, że to na pewno Agata była, bo na dyskotece szkolnej na niego patrzyła.
Filip na pewno by wiedział, ale torturowany by nie powiedział, bo o miłości niewiele jeszcze wiedział.
Ciągle jego miłością była skórzana piłka.
Z miłości do niej wzdychał od rana z tego powodu martwiła się jego mama.
Jasia ta walentynka tak absorbowała, że aż Emilka zareagowała i na ucho mu powiedziała:
– Walentynkę dla ciebie długo robiłam, ale się pomyliłam i Ali ją wręczyłam.
Tosia Jasia bardzo lubiła i na dyskotece nieraz z nim tańczyła.
Zadania z matematyki ściągać mu dawała, kuksańcami go obdarowywała, więc to nie Tosia mu podarowała.
Jessica na Jasia nawet nie patrzyła, nieraz mu w szkole dokuczała i z niego żartowała.
„Kto się lubi, ten się czubi” – bym powiedziała.
Weronika wszystkim walentynki wręczyła, więc to może ona była?
Ale Przemek, który kotka Tygryska miał, stwierdził szczerze, że to nie ona była.
Za to Kamil, który króliki hodował, Jasiowi poradził, by się zbytnio nie przejmował i odkryć tajemnicy nie próbował.
Może to Daria była, która wspaniale tańczyła?, ale języki chłopakom na przerwach pokazywała i serca im nie okazywała.
Patrycja z Sylwią przyjaciółkami były, nigdy się nie kłóciły.
Chłopaka każda z nich miała, więc Jasia nie kochała.
Łukasz z Dawidem serduszka czerwone tez dostali i o tym się Jasiowi powiedzieć bali, w tajemnicy to chowali.
Za to Klaudia z tajemniczą miną chodziła, na Jasia ukradkiem patrzyła i kanapką się dzieliła,
Więc może to ona była?
Wszystkie namalowane prace zostały wyeksponowane na „mini wystawce”.
Zadowolone dzieci z entuzjazmem podziękowały p. Violecie. Zaś dyrektor biblioteki zachęcała dzieci do czytania tej książki i wypożyczenia audiobooka.
Oprac.: Janina Borchmann i Violetta Wiśniewska
IMG_2154 IMG_2160 IMG_2193 IMG_2205

________________________________________

„Czerwone serce, niebieski motyl” – relacja z DKK dla dzieci i młodzieży

Dnia 7 stycznia 2014 r., w Bibliotece Publicznej Gminy Wejherowo odbyło się kolejne spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki. Tym razem młodzi klubowicze dyskutowali o książce „Czerwone serce, niebieski motyl” autorstwa Anniki Thor.
Spotkanie poprowadziła Violetta Wiśniewska opiekunka grupy poetów z Samorządowej Szkoły Podstawowej w Gościcinie.
Wśród uczestników spotkania największe wrażenie wywarły słowa Alvy przedstawione w ostatnim fragmencie książki, brzmiące: „Czasami jednak zakochujemy się w niewłaściwej osobie. W kimś, kto nas nie kocha. Albo kto się szybko nudzi miłością. Wtedy jesteśmy bardzo smutni. Ale nie możemy na to poradzić. Nie można kogoś zmusić, żeby się zakochał. I to nie znaczy, że ta osoba jest zła. To po prostu pech. Innym razem, może być odwrotnie. Na przykład ktoś się zakocha w nas, a my w nim nie”. Inne zapamiętane przygody bohaterów książki to m.in. całowanie pod kołdrą, hodowla królików, nieudane urodziny, zazdrość o nową koleżankę, czy też kręcenie loków by zaimponować Love.
W spotkaniu uczestniczyło 14 osób, które jednogłośnie stwierdziły, iż książka przypadła im do gustu. Kolejne spotkanie odbędzie się pod koniec lutego 2014 r.
Oprac.: D.W.
  2014-01-07 15.03.08 2014-01-07 15.02.40

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>